Nawłoć kanadyjska i późna

_MG_8320

Nie do końca wiadomo co myśleć o nawłoci. O tej nietutejszej, agresywnej, przyciągającej uwagę (także, a może zwłaszcza, owadów) kosztem rezydentów. Przywieziona do Europy jako roślina ozdobna, bardzo ekspansywna, czuje się tutaj świetnie, jak wiele innych antropofitów zadomowionych tworzy monokultury, spychając na margines inne rośliny. U nas w okolicy jest jej dużo (żyjemy w miejscu bardzo dla niej korzystnym, na przedgórzu, gdzie jest dużo nieużytków i liche gleby), ale nie znalazłam w okolicy miejca, gdzie całkowicie zdominowałaby inne gatunki. Rośnie na łąkach pod lasem, na polanach, często też sieje się na naszej działce i wtedy pielęgnujemy ją jak roślinę ogrodową, a co.

Dużo jej jest zaś na terenach pozostałych po działalności człowieka – gdy jeździmy do Rzeszowa, wzdłuż autostrady ciągną się kilometrami jej łany.

Więc u nas tutaj lokalnie w Jaworniku – nie szkodzi, gdzie indziej pewnie tak.

Za to gdy przychodzi sierpień, wrzesień, to dla pszczół (zresztą nie tylko dla pszczół, owadów wokół niej się kłębi cała chmara) jest idealną rośliną do stołowania się.  Wydajność od 400 do 700 kg (gdzieniegdzie nawet znalazłam informacje, że do 800 kg) nektaru z hektara to spore osiągnięcie w skali światowej – ścisła czołówka. A biorąc pod uwagę, że o tej porze roku u nas występuje tylko spadź, która jak wiadomo do zimowania się średnio nadaje, nawłoć staję się gatunkiem pożądanym i chcianym, zwłaszcza że miód z niej jest bardziej płynny niż inne miody, więc wydatek energetyczny na spożytkowanie go w zimie będzie dla pszczół mniejszy. Więc gdy mamy rok bez spadzi, to w ulach jest prawie czysta nawłoć z niewielką domieszką białej koniczyny.

Co do samego miodu – jak już pisałam jest bardziej płynny niż inne miody, czytałam gdzieś, że z tego powodu zdarzały się przypadki fermentacji, więc zalecane jest branie miodu tylko z całkowicie zasklepionych ramek, tak aby udział procentowy wody był jak najmniejszy. Miód nawłociowy jest jasny (zresztą jak mógłby być ciemny, skoro nawłoć taka świetlista) w smaku lekko … A właściwości ma takie jak cała roślina; nawłoć działa moczopędnie, przeciwzapalnie, przeciwgorączkowo, żółciopędnie, odtruwająco, przeciwobrzękowo, korzystnie na trawienie, przemianę materii i rytm wypróżnień. Słowem – dla osób z powracającymi bądź przewlekłymi problemami układu moczowego i trawiennego jest świetnym produktem.

Jeżeli chodzi o rozróżnienie nawłoci kanadyjskiej i później – różnice są niewielkie i dla laika, jakim jestem, sprowadzają się do niewielkich różnicy w wyglądzie liści i do obecności włosków na łodydze – kanadyjska ma całą owłosioną, późna na dole gładką, a włoski pojawiają się w jej górnej części, zwłaszcza w okolicy kwiatostanu. Ta na naszych zdjęciach ma całą łodygę pokrytą delikatnym meszkiem – wiec to kanadyjska. Pozostałe cechy są bardzo zbliżone: wysokie, ponad metrowe rośliny, tworzące kępy i skupiska, u nas kwitną w drugiej połowie sierpnia i we wrześniu (zdjęcia robiłam 15 września). Nawłocie zagraniczne mogą tworzyć krzyżówki między sobą, mogą też krzyżować się z naszą rodzimą nawłocią pospolitą, tworząc miododajne mieszańce.

 

Żródła: